więc wchodzę na dandy, klikam 'nowy post' i piszę. przynajmniej próbuję, więc proszę się nie śmiać.
środa- czwartek miałam holtera, kurczę jest to gorsze, niż choroba. no serio. zero komórki, komputera, NIC. nie wiem nawet czy telewizję można, no ale oglądałam. to csiii, jakby co to nie ja.
brak kontaktu z sznownym panem empe. i dooobrze. ale tapeta to nie powiem, dobra jest.
przez cały dzień nucę w myślach pioseneczki alexandry stan.
moje sny przechodzą wszystko. boję się zasypiać, żebym nie miała TEGO we łbie. zawsze miałam coś dziwnego w swoich myślach i snach.
dzisiejszy dzień był bardzo, bardzo w porządku. na matematyce taki tam teścik diagnostyczny, gdzie wszyscy mają to samo. bo wystarczy wyjść na kilka minut i klasa już pędzi o odpowiedziami.
polski? cóż polubiłam lekcje polskiego. co prawda nie tak, żeby była wielka miłość, ale jest w miarę okej. bo nie ma to jak opowiadania o księżniczkach i o majeczce, która była na zakupach. O.O
wf? wszystkie mariusze są jakieś dziwne. za pół stroju KROPA! wybacz mariusz, był KRYZYS.
od wczoraj zastanawiam się jak poznałam dybila i nie mogę dojść :<
jest kilka nowych pytań na formspringu, powiem ŁAŁ. domyślam się kto je zadaje, ale jakoś mi to nie przeszkadza. wręcz bawi.
a taka tam hiszpania mi się ciągle przypomina. bo uwielbiałam te spacerki wieczorami..... szczególnie te boso z kasią, to nic, że wszędzie były szkła. teraz najchętniej wskoczyłabym do basenu z tym niefajnym ratownikiem. ej, tęsknię za tymi wszystkimi ludźmi.
czuję się jakby był już listopad/ kilka dni przed wakacjami. WAKA WAKA cje i beka.
bajobajo :*:*:*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz