wtorek, 20 września 2011

było, jest, ale nie będzie.

kurczę, byłam bardzo szczęśliwa. nie wiem, o co teraz chodzi. jest nie za dobrze. wszystko się po prostu wali. czuję się teraz jak kruche ciasteczko łamiące się pod dotykiem palców. nienawidzę tego, na prawdę.
mieszanie z gównem. nie, to nie jest fajne, proszę pana. widać nie ma pan żadnych skrupułów. szacunek? chyba pan tego nawet nie zna...
był kryzys, wyszłam z niego cało. postawiłam się, udało się, po prostu.
jest słabo, słabo, słabo.
choroba zżera od dwóch tygodni. ciągnie nie jest perfekcyjnie. został okropny kaszel i katar... aaa! grr.
koniec na dziś, trzeba się uczyć z biologii ;<

piątek, 9 września 2011

więc wchodzę.

więc wchodzę na dandy, klikam 'nowy post' i piszę. przynajmniej próbuję, więc proszę się nie śmiać.
środa- czwartek miałam holtera, kurczę jest to gorsze, niż choroba. no serio. zero komórki, komputera, NIC. nie wiem nawet czy telewizję można, no ale oglądałam. to csiii, jakby co to nie ja.
brak kontaktu z sznownym panem empe. i dooobrze. ale tapeta to nie powiem, dobra jest.
przez cały dzień nucę w myślach pioseneczki alexandry stan.
moje sny przechodzą wszystko. boję się zasypiać, żebym nie miała TEGO we łbie. zawsze miałam coś dziwnego w swoich myślach i snach.
dzisiejszy dzień był bardzo, bardzo w porządku. na matematyce taki tam teścik diagnostyczny, gdzie wszyscy mają to samo. bo wystarczy wyjść na kilka minut i klasa już pędzi o odpowiedziami.
polski? cóż polubiłam lekcje polskiego. co prawda nie tak, żeby była wielka miłość, ale jest w miarę okej. bo nie ma to jak opowiadania o księżniczkach i o majeczce, która była na zakupach. O.O
wf? wszystkie mariusze są jakieś dziwne. za pół stroju KROPA! wybacz mariusz, był KRYZYS.
od wczoraj zastanawiam się jak poznałam dybila i nie mogę dojść :<
jest kilka nowych pytań na formspringu, powiem ŁAŁ. domyślam się kto je zadaje, ale jakoś mi to nie przeszkadza. wręcz bawi.
a taka tam hiszpania mi się ciągle przypomina. bo uwielbiałam te spacerki wieczorami..... szczególnie te boso z kasią, to nic, że wszędzie były szkła. teraz najchętniej wskoczyłabym do basenu z tym niefajnym ratownikiem. ej, tęsknię za tymi wszystkimi ludźmi.
czuję się jakby był już listopad/ kilka dni przed wakacjami. WAKA WAKA cje i beka.
bajobajo :*:*:*

niedziela, 4 września 2011

życieżyciejestnowelą.

bo na razie jest 1:0 dla tvnu.
jejka, mam śliczną fryzurkę. pierwszy raz coś mi wyszło.
lakier na paznokciach schnie, ale piszę. to ważne.
pani sylwia okazała się straszna. czyli nici z dobrej oceny na koniec.
po wielu przemyśleniach uznaję, że nie ma czym się przejmować.
po prostu mieć ICH w dupie.
cóż, jedna osoba się odezwała, ale co mi z tego. bo 'o co ci chodzi?' daje niewiele.

czwartek, 1 września 2011

szkółka.

już dziś 1 września. zleciało zbyt szybko. także, niech ten rok szkolny zleci równie szybko jak wakacje.
nie ma to jak kogoś po prostu tak sobie opuścić i pójść do kogoś innego. lepszego?
ale przyzwyczaiłam się. więc trochę wywalone.
bo myślę, że nie ma już tego, co było kiedyś. KURDE.
dobra: wyjdę, wrócę i coś odwalę. czy tego trzeba? oby nie.
jest mi nie dobrze, zaraz chyba rzygnę. za dużo wczorajszego tego... xd
bo nie można być zbyt innym, to nic, że ludzie patrzą się jak na nie wiem co,
bo i tak to wykorzystasz, minimalnie pozmieniasz, albo nawet i nie & musisz być the best.
ale to się zmieni!
Majka musi zapisać się na jakieś warsztaty plastyczne czy kółko.
muszę być w tym mistrzem i móc się wybić.
tylko tego chcę.
idę na głodówkę, mrau.
kurde, nie podobało mi się jak ktoś się odchudzał, a teraz sama chcę tego.
będę chudziuteńka, HA!
na 11 rozpoczęcie, koło 10:20 u Kasi, no i miło będzie.
redhotchilipeppers- the adventures of rain dance maggie <3
bez linku, bo samemu można wpisać w wyszukiwarce i znaleźć. czy to takie trudne?
plus pozdrowienia dla domi. <3
kurczę, spałam dziś 4 godziny, posłucham blur i będę ŻYĆ jeszcze piękniej.
czyżby dziś nowe osoby do poznania? mrr.
a jedno spotkanie muszę chyba odwołać :<
dwie bajki zakończone <mistrzkończeniaznajomości>

sobota, 27 sierpnia 2011

w końcu.

wróciła Majka, nowa Majka.
uznałam, że trzeba zacząć wszystko od nowa.
już koniec wakacji, koniec wolnych chwil, eeej!
ja chcę wszystko od początku!
zamulam przy happysad.
fak ju ewrybady.
jak wracałam, to wymyślałam, co napiszę, ale teraz to już mi wszystko wyleciało z głowy ;/
tak w ogóle, to piszę tą notkę chyba już z dwie godziny i zebrać się nie mogę.
przyjechała do domu i już się nudzi, co za dziewczyna.
zdziwienie? codziennie 'mały' spacerek, hm około 20 km. o tak!
zmęczenie, zmęczenie, zmęczenie. aaaaa.
zgubiłam kartę, fajnie ;/ gdzie? we własnym pokoju.
dżejn od tarzana leży u mnie na łóżku, cudownie, co? też tak myślę.
zaczęłam przeglądać strony, których nie widziałam dwa tygodnie. będzie niezły maraton do jutra.
kfc & kcf kasię, taką bardzo dobrą koleżankę. może kojarzycie.
aaaaaa, magda miśku, srapi skrupi czy jeszcze tam inaczej, ważne, żeś mą miłą.
przyjdzie nowa majka. taa już niedługo w tvn. żarcik.
co w łebie? a no dobrze. polowanie na mandarynę i mezo, kocham! i moją bambi <3.
takie tam romansiki z trio. mrr.
a ja nie rozumiem twojego zachowania. chcesz czy nie chcesz, bo w końcu sama nie wiem.
waliłam takie sobie rekordy w koszu. w plastyce doszłam prawie do perfekcji. heh, nie no jeszcze nie to.
koniec bajki.
oczywiście musiałam skopiować z photobloga, bo uznałam, że dupa i nie chce mi się pisać czegoś nowego, heh ;>

czwartek, 11 sierpnia 2011

chwila zapomnienia.

wczoraj było niezłe sprzątanko, ach ach! książeczki pookładane + zeszyciki podpisane.
to moja ostatnia notka przed wyjazdem.
jakoś dziwnie mnie ciągnie do łeby, hihihi ^^
dziś pakowanko, bo jutro możliwe, że nie będzie czasu.
chyba pójdę, ale może jeszcze mi się odwidzi ;x
znalezione kolejne liceum, huehuehue.
Malbork, jeszcze lepiej!
było hanaoke, ale nie ogarnęłam za bardzo i przełączyłam ;/
kacper & łendi <3
proszę państwa, golden life- oprócz....
i bum klap bum di klap di klap.
uwielbiam młodą Hillary Duff. ;d
baj, żegnajcie! ; *

wtorek, 9 sierpnia 2011

baton dla mistrzów i wizytacja oli.

kolejny zjedzony batonik dla mistrzów. mniami! ;d
dziś dzień z aleksandrą. nasze ogarnianie ludzi, mm.
fociachy wyszły, nawet dobre.
cóż, głupstw żadnych nie zrobiłyśmy, a było zabawnie.
nie potrzebowałyśmy żadnego asortymentu.
ludzie, pierwszy raz OD ROKU czasu zjadłam żarcie z mcdonalda.
musiały być foty od razu, bo nikt by nie uwierzył.
i kolejny rok przede mną.
'no, ej, ale kim jest ta blondynka?'- hihihihihi, csiiiii.
pogoda jest szczerze, do dupacza.
jak pada, to niech pada do końca, a nie, że nagle sto stopni i słońce nawala, jak niewiadomo co.
myślę, iż to będzie koniec euforii i pociągu. próbuję to olać. nie mogę, coś mnie zatrzymuje, to nie jest takie prosste *__*
rudy, no co masz do biebera? no, ej, zioooom.
w dzisiejszy dzień po prostu nie wierzę, tyle ludzi, och, ach, ech!
zmieniam miejsce pracy, bo aż nie widzę co piszę ; o
cóż, czuję się dobrze. mała zmiana, mały kop dały mi poczucie wiary w siebie, że mogę lepiej.
ludzie, co z prawdziwymi przyjaźniami? takimi na całe życie? ja wierzę, WIERZĘ.
dandy bloguje.
dziś piosenka z sentymentu do wspólnego śpiewania : happysad- taką wodą być